Jak się masz? Pytam poważnie. No cóż, opowiem Ci coś teraz o narodowych mentalnościach. Nie musisz się z mną zgadzać, ba lepiej z góry zaprzecz temu co piszę. To, że teraz czołowe kluby z ekstraklasy będą grały przy pustej publiczności to taki wyraz bezradności państwa. A, że Polacy narzekać potrafią jak mało kto to - wykaz badań statystycznych czegoś tam. Może w końcu będzie miliony zarabiać będziemy, bo czemu by nie, co nas nadal ogranicza? Rząd? Praca? My? Oni? Ze wszystkich dziecięcych marzeń zapamiętujemy ponoć nieliczne, gdy dorastamy ów marzenia przechowywane w naszych nieskończenie wielordzeniowych procesorach wydają się śmieszne i bezsensowne. Jak sójka za morze wybieramy się do lepszego świata, do naszych biznesów, a potem krzyczą nam: - Zejdź na ziemię. Mija jedno pokolenie, nadchodzi następne i przerabia tą podobną historię, że tu jest tak, że źle, że trzeba spierniczać na wyspy. A mi tymczasem nie chcę się nigdzie teraz jeździć bo wraz z tymi, którzy postanowili stać się bogatymi ludźmi w państwie po części smutku, po części krzyża zostaję! A za granicę to na urlop. Szkoda tylko, że tak często i gęsto we łby wbijają w szkołach, w kościołach, w pub-ach, na ulicach, w busach, na rynkach, w miastach, pół-miastach, wsiach i przedmieściach, że pieniądz jest zły, że bogaty to oszust, szarlatan, cwaniak, kombinator; tymczasem pieniądz z natury jest dobry, gdyż przeznaczeniem jego jest sprawianie nam przyjemności poprzez realizację potrzeb, dzięki temu możemy się samorealizować. No tak, a piekło? Piekło to jesteśmy my sami. Teraz będzie pozytyw, możemy wszystko, zawsze i wszędzie, nie ma przypadków, nie ma czegoś takiego jak fatum, szczęście i powodzenie, jeżeli myślicie inaczej to spróbujcie to zmienić, ja już widzę efekty. Bogaci się bogacą, a biedni biednieją, jak to możliwe? Zamiast udawać bogatych, stańmy się nimi, to przecież takie banalnie łatwe. Pozdrawiam i życzę miłego dnia użytkownikom walących minusy pod ten wpis, niech wam się wiedzie:)